UWAGA!

INFORMUJEMY, ŻE W OKRESIE WAKACYJNYM TJ. 02.07 - 03.09.2022

MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA W DARŁOWIE BĘDZIE CZYNNA OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU.

W SOBOTY BIBLIOTEKA BĘDZIE NIECZYNNA

Strona główna > Dla czytelnika > Zaczytani polecają > Zbigniew Rokita „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku”

Zbigniew Rokita „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku”

Czarno-biała okładka książki „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku” Zbigniewa Rokity mówi sama za siebie. I nazwa „Wydawnictwo Czarne” - Wołowiec 2020 – też biel i czerń – barwy symboliczne. Wchodzę w nie. Oglądam zdjęcie z okładki – dwa domy z cegły na zakręcie niewielkiej ulicy w półcieniu, niewielki skrawek nieba i człowiek jedzie kajś rowerem … Co za zakrętem? Co zapowiada „czarno na białym” tajemnicza gra światła – że wokół same tajemnice? Zbigniew Rokita próbuje je wydobyć z „pamięci rodzinnej”. Zapisał, że pamięć Ślązaków „To niepamiętanie, to cierpienie na zbiorową sklerozę”. To pamięć rozproszona, prywatna, mgławicowa...To trudna historia – ludzi z Czarnego Śląska. Ziemi – i walk o nią. Górny Śląsk jest pełen cierpienia. Ale nie jest w swoim cierpieniu wyjątkowy. Cierpią Pomorze, Warmia, Mazury, Dolny Śląsk, cierpią rzesze ludzi. Opowieść Rokity jest o cierpieniu. Taki „podręcznik” historii otwiera oczy, okna i drzwi – na to, że każdy pamięta po swojemu... Polecam!

Słowo rokita znaczy „i wierzba i diabeł”…A kim jest autor opowieści zatytułowanej „Kajś” (znaczy „Gdzieś”)? Pieron? (gw. używane na Górnym Śląsku i w Poznaniu – wyzwisko lub przekleństwo). Śląski pierón pochodzi od słowiańskiego boga Peruna podobnego do Zeusa. Prababcia pisarza – Else, rocznik 1901, wychodzi za mąż za Hansa Hajoka. Nazwisko Hajok oznacza „wszak pierona, awanturnika”. Może to ma jakieś znaczenie. A może nie ma żadnego. Hanys? (To określenie rdzennego mieszkańca dawnej niemieckiej części Górnego Śląska. Autochtona). Nie określa się tak osób spoza Czarnego Śląska, które na Górnym Śląsku mieszkają i przyjęły śląską kulturę. Pisarz napisze „Moi przodkowie użyźniali sobą dzieje” i zapytuje o rodzinę, Ślązaków– „czy jesteśmy osobni”, „wszędzie jakoś obcy”, „co złożyło się na to kim jestem”? A ja? - Pomorzanka bez korzeni na ziemi Słowińców, nie znam ich języka ani kaszubskiego, miałam tylko chrzestnych Kaszubów – kim jestem? … Nie znam też śląskiego, ale powiem „czas leci jak pieron” i dopiero dziś wiem „skond się wzion pieron?”. Poznawanie Czarnego Śląska zaczynałam - kiedy to było? - od Gustawa Morcinka i jego „Czarnej Julki”, „Łyska z pokładu Idy”. Teraz takie „pierony”, rzucający gromy – jak Szczepan Twardoch, Zbigniew Rokita – tworząc swoje mitologie wprowadzają w inny świat, świat którego nie znałam… i to oni uzmysławiają czym jest polskość, śląskość, pomorskość… I wszyscy pytamy o to samo – kim jestem? Jak to jest być Polakiem, Ślązakiem, Pomorzanką? Wszelkie działania ludzi obecnie i w przeszłości powiązane są z przestrzenią. Pokolenie moich rodziców przybyło na Pomorze po wojnie. Wielu osadników ze skrywaną tajemnicą – i do dziś trwa tu ściana milczenia...

Zbigniew Rokita wyróżniony 2021 roku nagrodą „Nike” za „Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku” jest reporterem, redaktorem, specjalizuje się w problematyce Europy Wschodniej i Górnego Śląska. Urodzony 1989 roku, pochodzi z Gliwic. Tego roku był nominowany do nagrody im. Kazimierza Kutza przyznawaną od zeszłego roku osobom łączącym artystyczną aktywność ze społecznym zaangażowaniem. Za postawę bliską reżyserowi. A kto nie zna filmów „Sól ziemi czarnej”, „ Perła w koronie” i innych - tego pierona Kutza? Na stronach tej książki pisze w jakim momencie pojawia się demiurg Kazimierz Kutz – urodzony 1929 w Szopienicach, który pokazał nie tylko Ślązakom, że w ich kawałku świata „w hałdach i czerwonych murach zaklęte jest niespożyte piękno”. W domach z czerwonej cegły. Na jednej z fotografii rodziny pisarza zauważam ścianę budynku podobnego do mego domu rodzinnego na Cichej, budowanego jak tamten na Śląsku tuż przed wojną… Pisarz nie zapomina też o Tadeuszu Różewiczu, który po wojnie na blisko dwadzieścia lat zamieszkał w Gliwicach – jego rodzinnym mieście. Tu stworzył swoje dzieła m.in. „Kartotekę”, tutaj urodziło się dwóch synów poety i tu pochował matkę – nieopodal grobu dziadka Zbigniewa Rokity. I tego, że Hitler otrzymuje honorowe obywatelstwo w Gleiwitz. W lecie 1939 roku czuć już prochem, a co zamożniejsi gliwiczanie najchętniej zażywają odpoczynku nad Bałtykiem. Może i w Rügenwalde .

Z okładki wyczytuję: „Przez większość życia uważałem Ślązaków za jaskiniowców z kilofem i roladą. Swoją śląskość wypierałem. W podstawówce pani Chmiel grała nam na akordeonie Rotę, a ja nie miałem pojęcia, że ów plujący w twarz Niemiec z pieśni był moim przodkiem. O swoich korzeniach wiedziałem mało. Nie wierzyłem, że na Śląsku przed wojną odbyła się jakakolwiek historia. Moi antenaci byli jakby z innej planety, nosili jakieś niemożliwe imiona: Urban, Reinhold, Lieselotte.” Przyznaje – „Mam pradziadka z Wermachtu. Nie ja jeden. Miliony Polaków mają przodka, który służył w niemieckim wojsku. Według szacunków (precyzyjnych liczb brakuje) walczyło w nim do pół miliona przedwojennych obywateli Polski oraz obywateli Niemiec o polskich korzeniach. Najwięcej z Górnego Śląska, jakieś ćwierć miliona. Oznaczałoby to, że więcej przedwojennych i powojennych obywateli Polski służyło w Wermachcie niż w Armii Krajowej (…)”. Rokita przedstawia i czas powojenny … - mało się o nim wiedziało. Sięga też w dawną zapisywaną historię regionu… Wspomniał i o kobietach przeoranych przez historię … Biedne omy.

„Miałem dwadzieścia coś lat i zacząłem klecić sobie śląską tożsamość, ale nie było, cholera, z czego, bo co na tych paru zdjęciach i kilku rodzinnych anegdotach może wyrosnąć? Chabaź cherlawy. Za mało wiedziałem …” i ciągnie – „Bo są tacy, którzy z jakiegoś powodu potrzebują owinąć się tożsamością szczelnie, po szyję. I ja też tak mam”. I ja …

Małgorzata Szejnert zanotowała: „Autor tej ważnej książki wyznaje, że długo przepraszał się ze swoją śląskością. Teraz pomaga nam zrozumieć dramat krainy leżącej na pograniczu kultur i historii – dlaczego Śląsk ciągle jest kajś, a nie w centrum polskiej świadomości.”

Urzekło mnie słowo kajś!!! Uwiódł mnie pisarz! Kłaniam się twórcy nisko.

 

Krystyna Różańska

Aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszej witryny używamy plików cookie zgodnie z opisem tutaj .
Klikając przycisk Akceptuję lub kontynuując przeglądanie naszej strony internetowej wyrażasz zgodę na użycie plików cookie.

Akceptuję